|
Janusz Wójcik, Przewodniczący
Komisji Rewizyjnej naszego Stowarzyszenia zmarł nagle
12 kwietnia 2009 r. przeżywszy 65 lat.
Od młodości duszą i sercem związany z Bieszczadami i
Beskidem Niskim, ratownik ochotnik Bieszczadzkiej Grupy
GOPR, przewodnik Studenckiego Koła Przewodników
Beskidzkich w Warszawie. Przez wiele lat był
kierownikiem letniej Studenckiej Bazy Namiotowej w
Ustrzykach Górnych. Społecznik, który stworzył kawał
fajnej historii turystyki.
Dobry i mądry Człowiek, dusza towarzystwa. Przez
przyjaciół nazywany Kiciuś i Żubr Pulpit.
Ostatnie pożegnanie śp. JANUSZA WÓJCIKA
(21.02.1944 – 12.04.2009)
Wetlina – Stare Sioło 18.04.2009
r.
Droga Bożenko,
Pogrążeni w smutku najbliżsi przyjaciele śp Janusza,
Koleżanki i Koledzy Ratownicy Grupy Bieszczadzkiej GOPR.
Zebraliśmy się, by towarzyszyć w ostatniej ziemskiej drodze
śp Janusza Wójcika – ratownika i przewodnika górskiego, człowieka kochającego Bieszczady i ludzi, których tu spotkał. Osobiście żegnam Przyjaciela, któremu tak wiele w życiu zawdzięczam...
Odszedł nagle w ciszy i spokoju w niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego: gdy przyszedł czas i godzina usłyszał z niebios komendę:
"Chodź", i tak, jak wierny ratowniczej Przysiędze, odpowiedział Najwyższemu:
Idę... na wieczną służbę, na Połoniny, na niebieskie.
Janusz urodził się 21 lutego 1944 r. w Olesinie powiat Krasnystaw. Studia ukończył na
Politechnice Warszawskiej, tam też się ożenił, zamieszkał i podjął pracę zawodową.
Z Bieszczadami związany był od 1967 roku w ramach akcji letniej studenckich baz
noclegowych. Nie było agroturystyki, hoteli, pensjonatów. Turyści, studenci wędrowali z plecakami
i namiotami korzystając z gościnności baz i wszyscy trafiali
w końcu do Ustrzyk Górnych. Na cypelku nad potokiem Wołosaty stała legendarna baza imieniem Żubra Pulpita stworzona
i prowadzona przez Janusza Wójcika – od początku aż po jej
kres w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku.
Tak jak baza tak i Janusz stał się postacią legendarną, człowiekiem o charyzmie przywódcy i wielkim szacunku do ludzi, kultury i tradycji.
W 1973 roku uzyskał uprawnienia przewodnickie Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich.
Następne lata zbliżyły go do organizacji, tak jak obecnie elitarnej
i jedynej w swoim rodzaju – do Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Miał szczęście poznać Karola Dziubana, zaprzyjaźnić się z Zyźkiem Wilkiem, Ryśkiem Kaflem, Duśkiem Kurkiem. Nie sposób wszystkich wymienić...
Ratownikami byli już przewodnicy SKPB: Willi, Oldek, Jurek i to oni w
1978 r. dali świadectwo przydatności Janusza do służby górskiej.
A dalej był kurs I stopnia i najważniejszy dzień w życiu każdego ratownika: złożenie Przyrzeczenia i otrzymanie blachy: niebieskiego krzyża na białym tle w owalu
przyozdobionym kosodrzewiną. Miało to miejsce w Bukowcu 28 listopada 1980 roku.
Jego działalność ratownicza to udział w 7 wyprawach ratunkowych i prawie tysiąc godzin przepracowanych społecznie.
Skończył się czas baz namiotowych, Janusz szukał umocowania, by na stałe związać się z Bieszczadami. Nie było to możliwe
w Ustrzykach, kupił więc działkę w Wetlinie, by niemalże
z marszu współtworzyć legendę Manhattanu w Starym Siole.
Cieszył się życiem i tym, że zrealizował cel tego życia – zamieszkał w domu z widokiem na Połoniny.
Wetlina i gmina Cisna zyskały nietuzinkowego mieszkańca zaangażowanego w sprawy społeczności lokalnej.
Pozostał sobą niezależnie od miejsca i sytuacji, postacią barwną
i rozpoznawalną tak wśród tłumów zgromadzonych na Bieszczadzkich Aniołach jak i na organizowanych happeningach
1-wszo majowych.
I taki Janusz Wójcik pozostanie w naszej pamięci i żyć będzie wśród nas, póki tej pamięci
starczy... Odszedł nagle i zbyt szybko pozostawiając w żałobie wielkie grono przyjaciół.
Szczególne słowo solidarności w bólu i cierpieniu kieruję do Bożeny
- współtowarzyszki Jego życia.
Spoczywaj w Panu, skoro Jego wola była taka.
Dołączysz do grona wielu naszych Kolegów tworzących ratowniczy niebiański zastęp, przekaż im, że żyją nadal w sercach naszych i modlitwie.
Żegnam Cię Januszu słowami wiersza:
Niespodziewanie zgasło życie
Marzenia czyjeś niespełnione
Wspomnieniem biegło serca bicie
Usta są ciszą wypełnione.
A on tak bardzo chciał do gór
Do cerkwi wiatrem pochylonych
Wędrować w górę aż do chmur
Smakować piękno chwil szalonych
Przesiedzieć przy ognisku noc
Ze słońcem się przywitać rano
Spakować plecak, zwinąć koc
I dalej… drogą pójść nieznaną.
Módlmy się...
Boże wszechmogący, nasz Kolega ratownik górski Janusz pełnił służbę miłości miłosiernej dla bliźnich, okaż mu swoje przebaczenie i litość, wezwij Go przed swój tron, aby cieszył się oglądaniem Twojego oblicza na wieki. Amen.
Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie...
_________________________________________________
Anons: ksiądz Piotr Bartnik duszpasterz środowisk turystycznych
zaprasza 3 maja na godz. 15.00 do Łopienki, gdzie odprawiona będzie Msza św. za duszę zmarłego
Janusza.

|